W miniony wtorek francuski instytut narodowy badań rolniczych (Inra) wraz z francuskim instytutem winorośli i wina (Ifv) zaprezentowały swoją własną markę winorośli, rezultat dziesięcioleci badań.
Martwica czy folletage? Te dwie choroby często mylone są ze sobą. Skutek ten sam - winogrona nie mają szans dojrzeć.
Zidentyfikowano do tej pory ponad pięćdziesiąt wirusów atakujących winorośl. Na szczęście nie wszystkie są równie groźne. W naszym cyklu opisującym choroby winorośli zajmiemy się tylko tymi stanowiącymi największe potencjalnie zagrożenie dla winnic w Polsce. Na początek wirus wachlarzowatości liści winorośli.
Wygląda na to, że wiekszość polskich szkółek sprzedających sadzonki winorośli nie bada ich pod kontem obecności chorób wirusowych. Tymczasem spowodowane przez nie straty w winnicach mogą być bardzo poważne. Niewiedza czy nonszalancja?
Żółtaczka fitoplazmatyczna przenoszona jest przez skoczki Scaphoideus titanus Ball, (Scaphoideus littoralis Ball) i jest kolejnym przykładem “importu” z kontynentu Północnoamerykańskiego. Przez długi czas prawie lekceważona, w ostatnich latach stała się jednym z najpoważniejszych zagrożeń winnic.
Wyznaczenie daty zbioru winogron, to kluczowa decyzja w procesie produkcji wina. Właściwie od nej zależy prawie wszystko.
Mączniak właściwy jest najczęściej występującą chorobą grzybową winorośli. Równocześnie jedną z niewielu zmieniających nieodwracalnie smak przyszłego wina.
Black Dead Arm, choroba powodująca nagłe usychanie krzewów winorośli rozprzestrzenia się po świecie w coraz szybszym tempie. Nie potrafimy jej zwalczać, pozostaje tylko profilaktyka. Czy czeka nas kolejna klęska jak w przypadku filoksery?