Nowe korki do szampana ![]() Koniec AOC? ![]() Najstarsza winiarnia Francji ![]() ![]() |
![]() zdjecia M.Sierpinski i R.Vigo Bardzo miło zaskoczyło mnie zaproszenie od pana Mike'a Whitney na degustację miejscowych win.Tym milej że przez ostatnie lata rzadko bywałam w Polsce a jeszcze rzadziej miewałam okazję próbować wina wyprodukowanego w moim kraju. Jak na złość śnieg padał potężnie już od tygodnia i nie miał najmniejszego zamiaru przestać. Dojazd na miejsce był możliwy tylko i wyłącznie dzięki miejscowym strażakom, którzy przypięli pług śnieżny do swojego wozu i sprawili, że drogi we wsi stały się przejezdne ( a po ich bokach pojawiły się dwumetrowe zaspy). Co prawda tor przejazdu nie do końca pokrywał się z drogą, a i panowie wyglądali na takich, którzy zaczęli pracę od kilku na odwagę, ale kto by się czepiał? Po przyjeździe okazało się, że impreza odbywa się z okazji wykończenia budynku winiarni. Ta ostatnia, muszę przyznać, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Moja praca polega zazwyczaj na szukaniu błędów i przyznaję że mimowolnie tak się zachowuję w każdej nie znanej mi winiarni. Budynek stworzony przez Mike'a był pierwszym jaki widzialam w Polsce do którego nie dało się przyczepić. Był przemyślany od A do Z. Jeśli pan Whitney tak samo perfekcyjnie podejdzie do uprawy i produkcji wina, to można się spodziewać win na światowym poziomie, czego mu z resztą szczerze życzę. Popołudnie i wieczór w Zachowicach było spotkaniem winiarzy, głównie z podwrocławskich winnic, z których każdy przwiózł swoje wina, żeby się pochwalić tym co zrobił i przedyskutować sposób produkcji z pozostałymi uczestnikami. ![]() O ile trudno mi wypowiadac się na temat winiarstwa w kraju, to z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić że winiarze dolnośląscy zrobili w ciagu ostatnich kilku lat niesamowite postępy. Niemal dokładnie siedem lat temu miałam okazję sprobować win zrobionych przez tych samych ludzi. I były to pierwsze zrobione w Polsce wina z winogron, jakie zdarzyło mi się próbować. Oni sami nazywali je jeszcze winami domowymi. Winiarstwo w Polsce ledwo zaczynało raczkować, a i to chwiejnie . Nadmiar kwasu niwelowano rozcieńczając wodą, odróżnienie drożdży piekarskich od winnych wcale nie było tak oczywiste, odszypułkowywać też nie każdemu się chciało... Nigdy nie zapomnę pewnej butelki trunku z polecanej przez miejscowych znawców odmiany Alden ( o której nigdy wcześniej nie słyszałam, a poźniej też nie miałam okazji próbować), po której otwarciu, zamiast komentarza rozległ się mimowolny jęk ( między innymi mój ).Wino pachnialo jak spocony koń polany lizolem. Jedyne w swoim rodzaju przeżycie. Tym razem na szczęście znajdowaliśmy się o lata świetlne od tego poziomu. Prezentowane wina wymagały poprawek co najwyżej kosmetycznych. Bardzo rzadko trafiały się poważniejsze błędy Częstym błedem była tempertura fermentacji, albo za niska, co przekłada się na rodzaj produkowanych związków aromatycznych i krótszą ich stabilność, albo za wysoka, co z kolei powoduje utratę części świeżych, owocowych zapachów. Utlenienie, kiedyś powszechne, teraz praktycznie nie było zauważalne. (Poza jednym przypadkiem wynikłym z awarii w winiarni w trakcie produkcji) Zdarzyło się raczej kilka przypadków przesady w drugą stronę – zbyt wysokie dawki SO2 przy butelkowaniu czy lekka redukcja, która ustępowała po kilku minutach w kieliszku. Często wina miały zbyt wysoką zawartość CO2, ale najczęściej były to próbki pobrane prosto z kadzi przed zabutelkowaniem. ![]() Sama degustacja przebiegała w nieco obłąkany sposób, choć i tak nie była najbardziej szokującą w jakiej zdarzyło mi się brać udział. Zaczęło się od... piwa. Jakoś tak się utarło że Rafał i Grzegorz przywożą swoje piwa na wszystkie spotkania winiarskie. A że od lat należą do ścisłej czołówki piwiwarstwa domowego kraju, spróbowanie tego, co ostatnio zrobili zawsze jest przyjemnością na którą niecierpliwie czekają wszyscy pozostali. Tym razem też nie zawiedli. Piwa były fantastyczne. Potem podano... bigos. Sądząc po tym jak szybko znikł, też musiał być bardzo dobry... Pierwszym odkorkowanym winem było jedyne spośród prezentowanych dostępne w sprzedaży, a pochodzące z winnicy Jaworek w Miękini – czerwony kupaż / Ciemny Burgund 2008 . Później pojawiły się wina białe , różowe, wreszcie czerwone. Notatki degustacyjne (przyznaję, nie wszystkie wina zdążyłam zanotować) pojawią się na stronie Winnic Polskich. Cieszy, że środowisko wrocławskie jest w stanie się zorganizować, spotkać, przedyskutować błędy, dzielić się doswiadczeniem. Bo jak zrozumiałam, tego rodzaju spotkania organizowane są dosyć często. Pierwsze polskie wina już pojawiły się w sklepach. Wygląda na to, ze będzie coraz lepiej. |
| Kontakt | O nas |
| Copyright ©2005-2009 Agnieszka ROUSSEAU. All Rights Reserved | Ochrona Prywatności | web design by Phil Rousseau |