Nowe korki do szampana 
Koniec AOC? 
Najstarsza winiarnia Francji 

|
|
Brettanomyces mikrobiologia wina
Zapach wędzonki w Chateau de
Beaucastel, przepoconego siodła w Shiraz z australijskiej Hunter
Valley czy wręcz stajni w libańskim Chateau Musar, czy
większości gruzińskich Kvanchkara, Pirosmani albo
Kindzmarauli do niedawna powszechnie uważana były za efekt
“terroir”. Dziś wiadomo, że są one
obok zapachu plastrów opatrunkowych, kiełbasy, goździków,
psującego się sera, gnijących roślin, tworzywa
sztucznego, przypalonej fasoli, mokrego psa, myszy i octu są
wynikiem metabolizmu drożdży z rodzaju Bretanomyces.
( Dwa ostatnie zapachy mogą być produkowane przez inne
mikroorganizmy)
Od kiedy zaczęto podejrzewać
Brettanomyces o produkcję zwierzęcych zapachów,
automatycznie większość producentów z Nowego
Świata zaczęła kpić z Francuzów, którzy
rzekomo brud pomylili z terroir. Tymczasem grzyby te mogą
rozwijać się w warunkach najwyższej higieny i w
ultranowoczesnych winiarniach. Ostatnio coraz głośniej o
podejrzeniach jakoby specyficzny zapach Pinotage z RPA, dumy tego
kraju, wcale nie pochodził od odmiany, a był wynikiem ataku
“Bretts”.Choć o Brettanomyces zrobiło
się głośno z powodu wina, to jednak częściej
występuje w piwie i tam właśnie zostały
zidentyfikowane po raz pierwszy.Wiele belgijskich piw zawdzięcza
im swój specyficzny smak i zapach.
Dotychczas zidentyfikowano pięć
gatunków Brettanomyces ( czasem opisywanych jako
Dekkera, będąca formą zdolną do
wytwarzania sporów, podczas gdy “Brett”
może rozmnażać się tylko przez podział):
B.custersianus, B.
naardenensis, B. nanus, B. anomalus i B.
bruxellensis. W winie najczęściej spotykany jest tylko
ten ostatni.
Brettanomyces pojawiają się w winiarni wraz z
owocami, wchodzą w skład całej gamy dzikich drożdży.
Najczęściej jest ich jednak niewiele i zostają
zagłuszane przez inne gatunki w trakcie fermentacji alkoholowej.
Do głosu dochodzą później, najczęściej
w czasie dojrzewania. 4-Etylofenol i 4-etylogwajakol (główne
metabolity) najczęściej znajdowane są w winach
dojrzewających w beczkach. Drożdze są w stanie
przetrwać w pustych beczkach, kadziach , pompach i innych
urządzeniach bardzo długo, dlatego zalecana jest wielka
ostrożność przy używaniu starych beczek, które
przez jakiś czas stały puste, a zwłaszcza kupowaniu
beczek z drugiej ręki, bo żadna dezynfekcja nie jest
skuteczna w przypadku grzybów, które wniknęły
głęboko w pory drewna.
Brettanomyces
świetnie czują się w środowisku o wysokim pH,
niskiej zawartości SO2 ( 40 mg/l wystarcza by zahamowac ich
rozwój), choćby niewielkich ilościach cukru
resztkowego i dużej ilości polifenoli. Prawdopodobnie
dlatego częściej spotyka się je w winach czerwonych
niż białych ( mających zwykle dużo niższe
pH). Wydawać by się mogło, że wraz z
unowocześnianiem produkcji i większą świadomością
konieczności zachowania higieny problem Brettanomyces
zniknie. Tymczasem wygląda na to, ze tendencja jest wręcz
przeciwna.Powodów tego stanu rzeczy jest kilka: po pierwsze
wielu ludzi rezygnuje z używania dwutlenku siarki, bądź
znacznie ogranicza jego stosowanie, po drugie wielu winiarzy
rezygnuje z filtrowania wina przed butelkowaniem, a po trzecie
produkcja wina w bardzo gorącym klimacie (jaki ma np Australia)
pozwoliła na większą ekstrakcję związków
polifenolowych (tanin i barwników) przy równoczesnym
obniżeniu kwasowości win, po czwarte zaś z powodu
zmian w upodobaniach konsumentów wina zawierają coraz
większe ilości cukru. “Wytrawne”shiraz z
Australii zawierają średnio ok 8 g cukru na litr (!),
tymczasem z badań przeprowadzonych przez laboratorium Oenodev, w
których brałam udział ( właściwie nie tyle ja, co moje wina) w 2003 roku, wynika że
Brettanomyces świetnie rozwijają się w butelkach
położonych w chłodnej piwnicy, w winie, w którym
zawartość cukru nie przekracza 0,3g/l czyli w warunkach,
których żadne inne drożdze nie byłyby w stanie
wytrzymać. W ciągu sześciu miesięcy ich ilość
w zabutelkowanym winie (odmiany Tannat) wzrosła z 10 komórek
na mililitr do 106 kom/ml. Nadużywanie pożywek,
zwłaszcza soli amonu, często regularnie stosowanych dla
zapobiegania kłopotów z fermentacją, również
zwiększa ryzyko rozwoju mikroorganizmów po jej
zakończeniu.
To, że jedni uważają zakażenie wina
tymi grzybami za katastrofę, podczas gdy pozostali, wręcz
przeciwnie, są zdania, że efektem może być
wzbogacenie bukietu wynika z faktu, że Dekkera jest w stanie
wytwarzać całe mnóstwo różnych związków
żywiąc się nie tylko cukrem jak większość
drożdzy, ale i kwasami i związkami polifenolowymi.
Najistotniejszymi związkami zapachowymi produkowanymi przez te
mikroorganizmy są: 4-etylofenol ( o zapachu plastrów
opatrunkowych i stajni), 4-etylogwajakol ( przypominający
wędzone mięso i przyprawy), kwas izowalerianowy(o zapachu
zjełczałego tłuszczu, zwierzęcego potu i bardzo
dojrzałego sera pleśniowego), 2-acetylotetrahydropirydyna,
2-etylopiperydyna i 2-acetylopirydyna ( trzy ostatnie obwiniane o
tworzenie “mysiego” zapachu). Równocześnie
wiadomo że Brettanomyces zdolne są do wytwarzania
całej gamy estrów i przyczyniania się do powstawania
zapachów kwiatowych, owocowych, świeżego chleba,
piwa czy szynki. Typ powstających zapachów zależy od
stopnia zakażenia i rodzaju wina ( czyli znajdujących się
w nim substratów, które drożdże mogłyby
przetworzyć). Innym powodem rozbieżności sądów
nad kieliszkiem wina zakażonego tymi grzybami jest fakt, że
cześć ludzi zupełnie nie czuje zapachu myszy, lub jest
nań wrażliwa w bardzo niewielkim stopniu i jest to
uwarunkowane genetycznie. A poza tym de gustibus non est
disputandum...
Zapraszamy do dyskusji
|
|
|
w tym dziale

| | Nie święci garnki lepią 
Wino Hipokratesa 
Trudniejsze niż by się wydawało 
Wino z sowchozu 
Marlborough - królestwo Sauvignon blanc 
Wino i korzenie 
Fakty znane i mniej znane 
Pływające winnice 
photos:r Vigo 
|
|