|
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Jeż Jéroboam
Dołączył: 14 Wrz 2005 Posty: 166 Skąd: Nowa Wieś koło Suwalk
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 9:10 pm Temat postu: Tastevin |
|
|
Tastevin.
Co sądzicie o tej srebrnej lub srebrzonej czarce do degustacji win?
Czy to lepsze od porządnego kieliszka?
Może mieć swoje atuty przy ocenie barwy i klarowności, ale co z aromatami? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
DarekRz Magnum
Dołączył: 04 Lip 2005 Posty: 93 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 7:30 am Temat postu: |
|
|
Masz na myśli tę popielniczkę, którą nosi zawieszoną na szyi, na łańcuszku, najbardziej nabzdyczony kelner w restauracji??
Mam - ale nigdy nie probowałem z niej pić wina. Chyba zrobię wieczorem test - z czego lepiej smakuje nowozelandzkie Pinot Noire - z czarki (wszak to tzw. "czarka burgundzka"), czy z kieliszka.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jeż Jéroboam
Dołączył: 14 Wrz 2005 Posty: 166 Skąd: Nowa Wieś koło Suwalk
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 7:57 am Temat postu: |
|
|
No, dokładnie mi o takie cudo chodziło. Fajny bajer na prezent dla winiarza . Wymyślono tę czarkę do badania wina przy słabym oświetleniu (piwnica). I zagrzać zbyt zimne wino łatwo dłonią od spodu. Tylko mnie te aromaty niepokoją, bo o żadnej koncentracji w takiej, jak to napisałeś, "popielniczce" raczej mowy być nie może. Sprawdź na PN i daj znać  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej Salmanazar
Dołączył: 04 Lip 2005 Posty: 427 Skąd: Wrocław - Piława Górna
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 4:01 pm Temat postu: |
|
|
| Na kursie sommelierskim Pan Michał pokazywał, siorbnął, a nawet coś o tej popielniczce i jej zastosowaniu powiedział (ciekawe, czy ktoś pamięta, co). Jednak znacznie więcej uwagi poświęcił prawidłowemu doborowi kieliszka do wina, co ukazuje chyba właściwe proporcje w wadze tematów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
DarekRz Magnum
Dołączył: 04 Lip 2005 Posty: 93 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 11:20 am Temat postu: |
|
|
Spróbowalem - aromatycznie to porażka. Z kieliszka ladnie pachnie - z czarki nie da sie prawie nic poczuć (alkohol - owszem). Najgorsze jest, że to chyba trzeba specjalny kurs picia z tego przejść - oczywiście oblałem się . Bezpiecznie to mozna wino z tego wysiorbać - wypić - nie bardzo
Odstawiłem na półkę i niech sobie stoi nastepne 3 lata Szybciej użyję rogu gruzińskiego - no, chyba żebym zaczął palić  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jeż Jéroboam
Dołączył: 14 Wrz 2005 Posty: 166 Skąd: Nowa Wieś koło Suwalk
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 9:06 pm Temat postu: |
|
|
Tak się właśnie spodziewałem. To raczej urządzenie (w tym może być przydatne) do badania klarowności wina. Też już nie palę, więc jako popielniczka się nie przyda. Maciusiowi trzeba podarować, będzie chodził z popiołką na szyi
Róg gruziński pewnie będzie OK., ale lepiej byłoby wyszperać gdzieś kulawkę. Postawić tego też nie można, ale jest jedna zasadnicza różnica: taka osiemnastowieczna kulawka miała 2 l pojemności. Nalewano do pełna, a pozostawienie choć kropli przy spełnianiu toastu byłoby totalnym afrontem i pretekstem do powtórki (brrr ). A mówi się, że obecnie się dużo pije. W porównaniu z czasami saskimi, obecnie się dużo... degustuje  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|